piątek, 4 stycznia 2013

8. Omdlenie




Idąc do toalety, w głowie Ilony rozbrzmiewały słowa jej przyjaciółki. „Jestem pewna, że i ciebie kiedyś trafi miłość”. „Jak cię pierdolnie strzała Amora to ino roz”. I zdecydowanie jej ulubiony tekst: „Nie będziesz w stanie powstrzymać swoich uczuć”. Co za kpina.
Nie ulegało wątpliwości, że Inga się dziś naprawdę zirytowała. Zazwyczaj puszczała mimo uszu solidne postanowienie niebieskookiej, że nigdy się nie zakocha. Tym razem jednak dziewczynie puściły nerwy. Przedstawiła swoją opinię w typowy dla siebie sposób.
Rzecz jasna, blondynki nie pokłóciły się. Zdawały sobie sprawę jak wiele je różni i jak bardzo odmienne zajmowały stanowiska. Przyzwyczaiły się do swoich sprzeczek.
Pomimo ostrej reakcji brązowookiej, Ilona nie zmieniła swojego zdania. Nie zamierzała się zakochiwać. I nie zgadzała się z opinią Ingi, iż nie powstrzyma miłości. Przez pięć lat kompletnie nie zwracała uwagi na płeć przeciwną. Unikała ich na wszelkie możliwe sposoby, bo męskie towarzystwo zwyczajnie ją krępowało. W tej kwestii nigdy nic się nie zmieni, była tego pewna. Nie można się zakochać, nie mając styczności z chłopakami.
Poza tym, abstrahując od jej postanowienia, jej związki i tak były skazane na porażkę. Który facet zechciałby się z nią związać, wiedząc, że ma dziecko? Odpowiedź była prosta: żaden. Problem rozwiązywał się sam, a blondynka bardzo dawno przyzwyczaiła się do świadomości, że jej jedyną rodziną jest Natka i rodzice. Ani trochę tego nie żałowała.
Jej rozmyślania przerwał widok przewracającej się dziewczyny. Niebieskooka podbiegła do zemdlałej blondynki ubranej w szare spodenki, biały top oraz szarą bluzę. <STRÓJ> Poklepała ją po twarzy, próbując przywrócić do świadomości. Po paru chwilach nieznajoma uniosła powieki i ze zdziwieniem rozejrzała się wokół siebie.
- Zemdlałaś – wyjaśniła Ilona. – Może lepiej nie ruszaj się na razie.
- Co zrobiłam?!
- Zemdlałaś – powtórzyła dwudziestolatka. – Poczekaj tutaj, pójdę po pomoc, dobra?
Zanim jednak Wiśniewska zdążyła zaprotestować, dziewczyny już nie było. Wróciła zaledwie po minucie, prowadząc ze sobą ratownika medycznego. Ten przeprowadził z nią szybki wywiad i zbadał tętno.
- Da pani radę przejść na zaplecze? Musimy mieć panią na oku przez kilkanaście minut.
- Czy to konieczne? – jęknęła Lili. – Czuję się już dobrze.
- Konieczne – powiedział stanowczo mężczyzna w czerwonych ubraniach. – Nie możemy ryzykować.
- No dobra – zgodziła się z ociąganiem. – Dzięki za pomoc – zwróciła się do niebieskookiej. – Gdyby nie ty, nie wiem, co by się ze mną stało.
- Przestań – uśmiechnęła się. – Nie ma za co.
Blondynka wstała i wraz z ratownikiem ruszyła w stronę boiska. Tak jak się spodziewała, wszyscy siatkarze obrzucili ją zaniepokojonymi spojrzeniami. Kiedy została zaprowadzona do pokoju rehabilitacyjnego, niemalże natychmiast pojawiła się w nim Roksana.
- Co się stało? – zapytała, gdy tylko otworzyła drzwi.
Zielonooka popatrzyła na dziewczynę ubraną w ciemnoróżowe spodenki, fioletową bluzkę oraz białą marynarkę z rękawami trzy czwarte. <STRÓJ> Na jej twarzy wymalowana była troska.
- Nic takiego – wzruszyła ramionami. – Straciłam przytomność, ale…
- Cooo?!
- Och, nie przesadzaj – machnęła ręką.
W tym momencie do pomieszczenia wpadli niczym burza brat i Zbyszek, którzy właśnie wygrali z Arkasem 3:0. Oboje byli wyraźnie podenerwowani.
- Lilka, co się dzieje? – spytał Łukasz.
- Nic – powtórzyła jeszcze raz. – Zemdlałam.
Obaj siatkarze wraz z brunetką zaczęli jednocześnie zadawać kolejne pytania. Dziewczyna kompletnie nic z nich nie rozumiała. Głosy tej trójki zlały się w całość, z której nie potrafiła wydobyć sensu.
Właśnie dlatego nie chciała mieć do czynienia z lekarzem. Wiedziała, że jej przyjaciele wpadną w panikę i że zaczną obchodzić się z nią jak z jajkiem. Zdawała sobie też sprawę, że nie przekona ich, iż czuje się normalnie. A już na pewno brata. Kochała go, ale czasami był zdecydowanie zbyt troskliwy.
- Weźcie się uspokójcie – powiedziała, nie podnosząc głosu. Wszyscy natychmiastowo umilkli. Już wszystko jest w porządku. Było mi przez chwilę słabo, więc chciałam wyjść na dwór, żeby się przewietrzyć. Nawet nie wiem, kiedy się przewróciłam. Na szczęście widziała mnie jakaś dziewczyna i mi pomogła. Teraz czuję się dobrze.
Jej spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem Bartmana. Nie wiedziała dlaczego, ale jej serce nagle zabiło szybciej. Zanim jednak zdążyła zidentyfikować swoje emocje, jej uwaga skupiła się na jeszcze jednym sportowcu, który pojawił się w pokoju. Wysoki blondyn, który przez ostatnie dni szczególnie mocno zaprzyjaźnił się w Wiśniewskim i Zbyszkiem, uśmiechnął się do swoich kolegów.
- Organizujemy w Centralnym imprezę pożegnalną – oznajmił chłopak. – Mam nadzieję, że na nią wpadniecie ze swoimi ukochanymi.
- Perrin, to test moja siostra – wytłumaczył środkowy.
- No i co z tego? – wzruszył ramionami Kanadyjczyk. – Też możesz ją wziąć.
- Raczej nie, ona przed chwilą zemdlała, więc musi odpoczywać.
- Chyba żartujesz – zaprotestowała zielonooka. – Nic mi nie jest.
- Zostaniesz w domu – nakazał twardo Łukasz.
Blondynka już chciała zacząć się kłócić, gdy odezwał się jej przyjaciel.
- Zgadzam się z Wiśnią. Nie powinnaś się przemęczać. Naprawdę, będzie lepiej, jeśli odpuścisz tą imprezę.
- Wiesz co, ja mogę wrócić z tobą do mieszkania – zaproponowała Roksana. – Nic się nie stanie, jeśli nie pójdę do Centralnego, a ciebie ktoś powinien mieć na oku.
***
Lili bardzo długo nie potrafiła przyzwyczaić się do obecności brunetki. Od kiedy pocałowali się z Zibim na sierpniowej imprezie integracyjnej, dręczyły ją wyrzuty sumienia. Cały czas żyła w strachu, że Roksana pozna prawdę. Dziewczyna jednak traktowała ją normalnie, co pozwalało przypuszczać, że nie jest niczego świadoma. Wiśniewskiej to nie uspokajało. Przy każdym spotkaniu nosiła w sobie niepokój, że tym razem brązowooka urządki jej piekło. Na razie wszystko zawsze kończyło się dobrze. Tak samo było też tego piątkowego popołudnia. Dziewczyny swobodnie ze sobą rozmawiały oraz żartowały i nic nie wskazywało, żeby brunetka dowiedziała się o tamtym incydencie.
- Pamiętasz jak byliśmy w czwórkę w Krakowie i mieliśmy tych powalonych chłopaków w pokoju naprzeciwko? – zapytała Roksana.
- Taaak! – potwierdziła entuzjastycznie blondynka. – A ten pryszczaty w okularach? On miał na imię Andrzej?
- Jasne. Matko, jak on mi podnosił ciśnienie.
- Mi też – przewróciła oczami. – Ale byłyśmy dobranym duetem, zawsze potrafiłyśmy go zgasić.
***
Sobota, 26 maja 2012r.
- Cześć, jestem Andrzej, król seksu – przedstawił się chłopak.
Koleżanki obrzuciły szatyna pobłażliwym spojrzeniem.
- Ale że w twoich snach, tak? – domyśliła się Lili, ubrana w różową bluzkę na ramiączka w białe paski i czerwone spodenki. <STRÓJ>
- Nie, moja droga – zaprzeczył. – W rzeczywistości.
Roksana, która miała na sobie dżinsowe szorty oraz ciemnoróżowy top wiązany na szyi, parsknęła śmiechem. <STRÓJ>
- No to chyba żyjemy w innych światach – stwierdziła brunetka.
- Och, wy nawet nie wiecie, jakie spotkało was szczęście w postaci mnie.
- Oczywiście, że tak. Darmowa rozrywka zawsze jest mile widziana – rzuciła z przekąsem blondynka.
Andrzej posłał im mordercze spojrzenia. Nie oddawał się jednak i przy każdym spotkaniu rzucał aluzją związaną z jego rzekomo fascynującym życiu seksualnym. Dziewczyny doskonale sobie radziły z tymi pustymi przechwałkami. Komentowały niezrównoważoność psychiczną szatyna, twierdziły, że jest mocny w gębie, a nie w czynach i że gdyby doszło co do czego, ich znajomy uciekłby w podskokach. W gruncie rzeczy miały z tego całkiem niezły ubaw.
***
- I tak najlepsze było to jak się z nim pożegnałaś – zaśmiała się zielonooka.
- „Życzę ci, żebyś szybko spotkał jakąś frajerkę i się z nią przespał. Nie masz dużo czasu, bo dwudziestego pierwszego grudnia jest koniec świata. Ale jak tak na ciebie patrzę, to myślę, że umrzesz jako prawiczek” – zacytowała Roksana. – Wiem, że to było chamskie, ale on mnie wkurwiał tymi swoimi obietnicami bez pokrycia.
- Jakimi bez pokrycia? – zbulwersowała się Wiśniewska, doskonale naśladując ich dawnego znajomego i rozbawiając tym samym koleżankę do łez. – Jakimi bez pokrycia?! Przecież wystarczyło powiedzieć słowo, a on wszystko dokładnie by pokrył!

Przepraszam za jakość tego rozdziału. Nie jestem z niego zadowolona, wiem, że stać mnie na więcej -.- Chciałam pokazać dobre relacje łączące Lili i Roksanę, same oceńcie jak mi wyszło.