Pierwsza godzina wesela minęła
Lili dosyć spokojnie. Jej przyjaciel co prawda nie żartował tak często jak to
miał w zwyczaju, ale nie był też wobec niej oschły. W końcu jednak musiał
nastąpić jakiś zgrzyt. Tak też się stało podczas pierwszej zabawy, gdy nieznany
jej dziewiętnastolatek stwierdził, że jest najładniej uśmiechającą się
dziewczyną na sali.
- To teraz mnie olejesz dla tego
wypłosza? – zapytał się, gdy blondynka z wyraźnie dobrym humorem powróciła na
swoje miejsce.
- Niby dlaczego? – zdziwiła się
zielonooka, ukrywając ból głęboko w sobie.
- Tryskasz radością. Przy mnie
taka nie jesteś.
- Najwyraźniej nie dajesz mi
powodów – wzruszyła ramionami.
- Ok, a jeśli chciałbym ci takie
dać? – zapytał, wbijając w nią wzrok. – Co musiałbym zrobić?
Choć te pytania spokojnie mogłyby wpisać
się w ostatnie charakterystyczne dla atakującego drążenie tematów, których
Wiśniewska wolałaby nie poruszać, dziewczynie jednak zrobiło się gorąco. To brzmiało
jak podryw, mimo, że nim nie było.
- Możemy iść zatańczyć –
zaproponowała, starając się zabrzmieć naturalnie.
Zbyszek skinął głową i poprowadził
ją na parkiet. Przez następne kilka minut skupili się raczej na poruszaniu się
w rytm muzyki niż na rozmowie. Tą niemą harmonię przerwało pojawienie się
fotografa, który poprosił ich o ustawienie się do wspólnego zdjęcia. Przyjaciele
objęli się i uśmiechnęli do obiektywu.
- Moglibyśmy się bardziej
przytulić, twój dziadek byłby zachwycony – stwierdził brunet. – On nadal uważa,
że się we mnie podkochujesz, prawda?
Lili poczuła się jakby dostała
obuchem w głowę. Temat jej dziadka był jej wybitnie nie na rękę. Bartman doskonale
wiedział, że starszy mężczyzna widziałby go w roli ukochanego zielonookiej i
zawsze wspólnie wyśmiewali się z jego nierealnych marzeń. Problem w tym, że od
pewnego czasu blondynka podzielała tą wizję przyszłości, a kpiąca rozmowa na
pewno nie brzmiałaby w jej wykonaniu przekonująco. Z drugiej strony nie mogła
nie zignorować tej zaczepki, bo nigdy tego nie robiła.
- Oczywiście, że tak –
wyszczerzyła się sztucznie. – Istnieją rzeczy niezmienne.
- A jak zareagował na to, że nie
jestem już z Roksaną i że na wesele idę z tobą? Pewnie uważa, że teraz masz do
mnie prostą drogę.
- Po co zadajesz te pytania, skoro
znasz na nie odpowiedź? Przepraszam cię, ale chyba Ilona mnie wołała.
W rzeczywistości młoda matka wcale
nie chciała, aby dziewczyna do niej podeszła. Wiśniewska musiała skłamać, żeby
przerwać niezręczny dialog z siatkarzem, a widok koleżanki kierującej się do
toalety był ku temu niezłym pretekstem. Lili wpadła do łazienki jakby się
paliło. Kiedy Szarek opuściła jedną z kabin, obecność i mina zielonookiej nie
mogły ujść jej uwagi.
- Stało się coś? – spytała zdziwiona
i zatroskana jednocześnie.
- Tak, Zibi się stał – fuknęła ze
złością, a następnie z narastającym smutkiem opowiedziała jej o ich ostatniej
wymianie zdań.
Ilona westchnęła bezgłośnie,
zastanawiając się jak ją pocieszyć. Poza przekonaniem, że to wszystko jest jej
winą, nic innego nie przychodziło jej do głowy. No i kompletnie nie rozumiała
zachowania chłopaka. Gdyby była na jego miejscu…
- Lili, a może zatańczysz ze swoim
bratem? – zaproponowała nagle młoda matka. – Chyba przyda ci się chwila
wytchnienia, a Łukasz jest najlepszym kandydatem, bo przy nim czujesz się
swobodnie.
- Daj spokój. A co ty będziesz
robić?
- Odpocznę – uśmiechnęła się. –
Naprawdę, nie przejmuj się mną.
Parę minut później niebieskookiej
udało pozbyć się rodzeństwa, co w zasadzie była najłatwiejszą częścią jej
spontanicznego planu. kolejne kroki zapowiadały się nieco gorzej. Na szczęście
brunet siedział samotnie przy stole. Szarek zajęła miejsce obok niego.
- Co ty robisz? – zapytała spokojnie.
Sportowiec popatrzył na nią
zaskoczony, jakby w ogóle się jej tu nie spodziewał.
- Słucham?
- Co ty robisz? – powtórzyła dziewczyna.
– Wiesz, po tym jak usłyszałeś, że Lili cię kocha, myślałam, że wszystko się
zepsuje. Potem jeszcze rozmawiałeś, o ile można to tak nazwać, ze mną i
potwierdziłam ci te informacje, mimo, że to wcale nie było moim zamiarem. Ale ja
też zadałam ci pytanie, a ty zdradziłeś się w taki sam sposób. Zbyszek, ja
widziałam twoją minę. Lili nie jest dla ciebie tylko przyjaciółką.
Bartman posłał jej ciężkie
spojrzenie. Dokładnie takie jak kilka tygodni temu, gdy spotkał ją w szatni.
- Nie – powiedział głucho.
- To dlaczego ją tak traktujesz? Co
mają na celu te wszystkie dziwne pytania o to czy Lili kochałaby cię do końca
życia albo drążenie tematu jej dziadka? Ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy
jak ją tym męczysz? Ona stara się udawać, że wszystko jest jak dawniej, a ty
jedynie psujesz jej nerwy. Czy ty się spodziewasz, że w ten sposób zmusisz ja
do powiedzenia prawdy? Bo to właśnie tak wygląda. Tylko, że ona nigdy ci się do
tego nie przyzna. Może i doprowadzasz ją do tej granicy, ale wątpię, że Lili ją
przekroczy. Nie sądzisz, że lepszym wyjściem byłaby szczera rozmowa zamiast
zabawa w kotka i myszkę? Tym bardziej nie rozumiem twojego zachowania, że tobie
też na niej zależy. To wszystko powinno się dobrze skończyć już dawno temu.
Chłopak popatrzył na blondynkę i
spuścił wzrok, tępo wpatrując się w swoje kolana. Niebieskooka pozostawiła go
samego z własnymi przemyśleniami. Co prawda nie za bardzo wiedziała gdzie ma
się udać, ale nie chciała przeszkadzać Zbyszkowi. On ewidentnie potrzebował
chwili, aby wszystko poukładać sobie w głowie.
- Ilona – usłyszała za sobą.
Młoda matka odwróciła się w stronę
głosu i uśmiechnęła do środkowego.
- Nie ma z tobą Lili? – zdziwiła się.
- Nie, ale dzięki temu jestem cały
twój. Będziesz narzekać?
- Nie – zaprzeczyła, delikatnie
się rumieniąc.
***
Jeśli Zbyszek miałby wymienić
osoby, które mogłyby go ochrzanić za jego zachowanie względem przyjaciółki,
Szarek zdecydowanie zajmowałaby ostatnie miejsce. Już prędzej spodziewałby się
ataku ze strony Ingi, Wiśni czy nawet samej Lili. Niebieskooka go zaskoczyła, a
jednocześnie zmusiła do zastanowienia się nad sobą. Teraz stwierdził, że to właśnie
ona najbardziej nadawała się do tego zadania, lecz nie to było najważniejsze.
Dziewczyna uświadomiła mu jak
wielką wykazał się głupotą. Brunetowi nawet nie przeszło przez głowę, że przez
swoje pytania tak bardzo rani Wiśniewską. A przecież tego nie chciał. Jakkolwiek
nazwać jego uczucia względem zielonookiej, na pewno nie zależało mu na
dodatkowym ranieniu blondynki. Żałował swojego postępowania, choć nie do końca
potrafił określić czym zostało ono spowodowane. Zdefiniowanie jego emocji wciąż
było jeszcze zbyt ulotne – gdy już wydawało mu się, że wie co dzieje się w jego
sercu, cała wizja rozsypywała się jak domek z kart. Ciągle brakowało mu
elementu układanki.
Bartman postanowił skupić się nad
czymś łatwiejszym. Spróbował odpowiedzieć sobie na pytanie czego obecnie
najbardziej pragnie. Rozwiązanie tej zagadki przyszło zaskakująco szybko. Nie chciał,
żeby Lili nadal przez niego cierpiała. Musiał ją przeprosić i definitywnie
skończyć ze swoimi dziwnymi podchodami. Miał nadzieję, że nie jest za późno.
W duchu pogratulował sobie z
ironią. Każda jego dobra intencja obróciła się przeciw niemu. Zamiast zawalczyć
o przyjaciółką jak prawdziwy mężczyzna, popełniał kolejne błędy. Co gorsze –
robił to z uśmiechem na ustach, przekonany, że obrał właściwą drogę. Był kompletnym
idiotą.
Atakujący przeczesał wzrokiem
tańczące pary, ale nie znalazł wśród nich swojej blondynki. Zamiast tego napotkał
spojrzenie Ilony.
„Lili?”, zapytał bezgłośnie.
Dziewczyna chyba zrozumiała jego
intencje, bo uniosła dłoń, która spoczywała na ramieniu Wiśniewskiego i
wskazała palcem na wyjście na korytarz. Brunet wypowiedział nieme „dziękuję” i
ruszył w wyznaczonym kierunku.
***
- Do kogo się uśmiechasz? –
zainteresował się Łukasz.
Młoda matka popatrzyła na
chłopaka. Nie za bardzo odpowiadało jej tłumaczenie się z prawdy. Liczyła, że
Zbyszek wreszcie wróci na właściwe tory, lecz nie chciała dzielić się tym z
blondynem. Głównie po to, aby nie tworzyć jakichś złudnych nadziei.
- Do ciebie – powiedziała.
- Uśmiechasz się do mnie, ale
patrzysz na kogoś innego? – zdziwił się.
Szarek ciężko westchnęła.
- Naprawdę, Wiśnia, nie wnikaj –
poradziła, po raz drugi tego dnia obdarzając go zaczepnym uśmiechem.
Zawodnik posłał jej rozbawione
spojrzenie.
- No dobra – zgodził się.
Miałam więcej nie dodawać piosenek z Glee, lecz ta dzisiejsza tak idealnie pasuje, że musiałam ją wrzucić.
Ale tego, że to Ilona potrząśnie Zbyszkiem, to nikt się nie spodziewał, prawda?
Poza tym ponownie zostałam nominowana do Liebster Award za co baaardzo dziękuję! Odpowiedzi na pytania są na mojej podstronie (jeśli ktoś się zainteresuje :P)
Poza tym ponownie zostałam nominowana do Liebster Award za co baaardzo dziękuję! Odpowiedzi na pytania są na mojej podstronie (jeśli ktoś się zainteresuje :P)