- Łukasz… - odezwała się cicho
blondynka. – Przepraszam, że pokłóciłeś się przeze mnie z Lili.
Chłopak popatrzył na nią z
zaskoczeniem, lecz w jego oczach wciąż czaił się smutek.
- Daj spokój. To moja wina, nie
twoja.
Młoda matka wewnętrznie krzyknęła
ze złości. Oczywiście, że to wszystko jej wina. A najgorsze było to, że
środkowy obwiniał siebie. Serce się jej krajało, widząc przygnębienie na jego
twarzy. Szarek przysunęła się do blondyna i nieco niepewnie wyciągnęła dłoń w
jego stronę. Po chwili ich palce splotły się ze sobą.
- Posłuchaj, Lili naprawdę dobrze
sobie radzi. Wiem, że nie przestaniesz się o nią martwić, w końcu to twoja
siostra, a wy macie ze sobą bardzo dobry kontakt. Domyślam się, że jej
zakochanie jest dla ciebie zaskoczeniem, ale nie sądzisz, że właśnie to powinno
być najlepszym dowodem na to, że Lili znosi tą sytuację całkiem nieźle?
Przecież widziałeś, że dzieje się z nią coś złego, lecz w życiu nie przeszło ci
nawet przez głowę, że może chodzić o Zbyszka, prawda? Ona świetnie się kryje ze
swoimi uczuciami. I myślę, że przyznała ci się do nich nie dlatego, że
potrzebuje twojego wsparcia w takich publicznych sytuacjach, ale po to, żebyś
był przy niej kiedy nikt inny nie patrzy. Lili chce wiedzieć, że może na ciebie
liczyć i że nie musi zakładać swojej maski obojętności, gdy zostaje z tobą w
domu.
- A ja przez swoje debilne
zachowanie zmuszam ją, żeby również przede mną udawała, że wszystko jest w
porządku – dokończył blondyn.
Niebieskooka spojrzała na niego
nieco przestraszona.
- Nie miałam tego na myśli!… -
spróbowała się usprawiedliwić, ale sportowiec wszedł jej w słowo.
- Wiem. Ale pomogłaś mi to
zrozumieć – uśmiechnął się do dziewczyny. – Ja znam Lilkę. Ona właśnie tak
zareaguje, jeśli się nie uspokoję.
Wiśniewski pochylił się i
pocałował ją w policzek.
- Dziękuję.
Para wróciła do autokaru, w którym
zapełniało się coraz więcej miejsc. Okres postoju powoli dobiegał końca, a
pojazd miał udać się w ostatni etap podróży. Po paru minutach do środka weszli
obaj atakujący i ich towarzyszki. Inga, która miała na sobie dżinsy oraz biały
sweterek właśnie żywo o czymś dyskutowała z zielonooką. <STRÓJ> Kiedy
zajęły swoje miejsca, córka prawników siedząca równolegle ze swoją
przyjaciółką, rzuciła przelotne spojrzenie na jej dłoń wciąż trzymającą dłoń
chłopaka.
- Słuchajcie, wpadłam na pewien
pomysł – odezwała się. – Co powiedzielibyście na wieczór filmowy? Moglibyśmy
się kiedyś umówić w szóstkę u mnie i pooglądać jakieś horrory. My mamy kino
domowe, więc efekty są świetne.
Ilona mocniej świsnęła rękę
blondyna, chcąc w ten sposób zmusić go do popatrzenia na nią. Nie zrobiła tego
dlatego, że bała się filmów. Chodziło raczej o to, by siatkarz nie obserwował
po raz kolejny swojej siostry. Co prawda nie wiedziała czy Łukasz rzeczywiście
by to zrobił, ale wolała nie zaogniać sytuacji między rodzeństwem. Gdy chłopak
odwróciła się w jej stronę, w jego oczach malowało się zrozumienie.
- Takie maratony filmowe u Ingi
zawsze były fajne – uśmiechnęła się.
- Spoko, to możemy umówić się na
któryś dzień – zgodził się Wiśniewski, przenosząc wzrok na brązowooką. –
Chociaż chyba dopiero po Sylwestrze, bo my wcześniej mamy mecz.
- Na pewno coś wymyślimy tak, żeby
wszystkim pasowało.
Szóstka znajomych zajęła się
ustalaniem szczegółów ich spotkania. Wspólnie zastanawiali się nad doborem
tytułów horrorów, a Witaszek opowiadała o starych wieczorach filmowych, które
urządzała ze swoimi koleżankami. Tak minęła im ostatnia godzina jazdy do
Krakowa.
Kilka minut przed dwunastą autokar
zaparkował przed hotelem, w którym mieli nocować goście. Ślub był zaplanowany
na piętnastą, więc na przygotowania zostało sporo czasu. Najpierw jednak
wszyscy musieli się zakwaterować. Młoda matka odebrała klucz do pokoju, który
dzieliła ze swoją przyjaciółką. Ich sąsiadami byli obaj atakujący, a dalej
mieszkało rodzeństwo Wiśniewskich.
- Mam pytanie – Francuz szturchnął
córkę prawników. – Co do tego maratonu.
- Boisz się horrorów? – domyśliła
się blondynka.
Anto prychnął.
- Bardzo! Przytulisz mnie w razie
czego?
- Nie ma sprawy, tchórzu –
dziewczyna pogłaskała go po ramieniu.
- Cudownie! A tak poza tym, to
twoi rodzice będą wtedy w domu?
Inga o mało się nie przewróciła,
mimo, że szła po prostej drodze. Posłała zawodnikowi ogłupiało-wymowne
spojrzenie, gdyż nie była w stanie skomentować jego słów. Czy on właśnie
zaproponował jej…
- Ciekawy jestem czy mnie wtedy
przedstawisz – sprecyzował chłopak.
A może jednak nic jej nie
proponuje. I całe szczęście, bo nie miałaby pojęcia co zrobić w takiej
sytuacji. Póki co, kompletnie sobie tego nie wyobrażała.
- Po co?
- Twoi rodzice na pewno chcieliby
poznać tego zajebistego kolesia, z którym byłaś na weselu.
- Och, ale chyba nie mówisz o
sobie? To określenie na „Z” się nie zgadza.
***
Lili dopisywał humor od samego
rana. Wręcz nie mogła się doczekać wesela, mając jakieś dziwne i zupełnie
niezrozumiałe przeczucie, że dziś wydarzy się coś wspaniałego. Do południa
wszystko wskazywało na to, że rzeczywiście czekała ją świetna zabawa. Pomijając
całą akcję z jej bratem, kiedy naprawdę się zdenerwowała. Blondynka rozumiała,
że Wiśniewski się o nią martwi, ale nie musiał aż tak przesadzać. Może te ostre
słowa dadzą mu do myślenia.
Jednak nawet kłótnia z Łukaszem
nie zepsuła jej nastroju. Chwilowo nim zachwiała, lecz wystarczyło podejść do
Bartmana, by wszystko wróciło do normy. Jej przyjaciel zachowywał się
zwyczajnie. Nie próbował zadawać jej dziwnych pytań ani nie rzucał dwuznacznymi
komentarzami. Zamiast tego rozmawiali i żartowali, spędzając wspólnie czas w
najlepszy z możliwych sposobów. I gdy dziewczyna zapomniała o swoich troskach,
nagle coś się popsuło.
- Lili, przyjdziesz do nas tak jak
się umawiałyśmy? – zagadnęła Inga.
- Jasne – potwierdziła. – O wpół
do pierwszej?
- Może być wcześniej, jeśli się
wyrobisz.
- Co ty knujecie? – zapytał
Zbyszek z podejrzliwą miną.
- Nic – wzruszyła ramionami córka
prawników. – Tylko zrobimy Lili na bóstwo.
Witaszek zniknęła w drzwiach
swojego pokoju. Twarz bruneta spowił cień. W kolejnych wypowiedzianych przez
niego słowach nie byłoby nic nadzwyczajnego, gdyby nie jego mimika, spojrzenie
ciskające gromy i ton głosu świadczący o słabo powstrzymywanej złości.
- Mam nadzieję, że twoja sukienka
nie ma takiego dekoltu do pępka jak ta bluzka – warknął.
- Oczywiście, że ma – odpyskowała zielonooka.
– I wcięcie na plecach aż do dupy!
Wiśniewska weszła do
pomieszczenia, które dzieliła z bratem, nie wiedząc czy bardziej chce się jej
płakać z żalu czy roztrzaskać szklanki ze wściekłości. Cały ten wyjazd układał
się tak dobrze. Zbyt dobrze jak widać. Tym jednym zdaniem chłopak zburzył całą
jej pozytywną energię. Blondynka straciła ochotę na jakąkolwiek zabawę.
- Lilka?… - usłyszała nieśmiały
głos Łukasza. Środkowy stanął przed nią, rzucając jej niepewne spojrzenie. –
Lilka, ja chciałem cię przeprosić.
Dziewczyna popatrzyła na niego
zaskoczona.
- Przepraszam, że zachowywałem się
w stosunku do ciebie i Zibiego tak nienaturalnie. To było idiotyczne,
zwłaszcza, ze on traktował cię zupełnie zwyczajnie i nie sprawiał ci żadnej
przykrości. Wiem, że przesadziłem. Przepraszam.
Zielonooka uśmiechnęła się i
uświadomiła sobie, że wcale nie jest na niego zła. A w każdym razie nie na
tyle, żeby oczekiwać przeprosin.
- Daj spokój – powiedziała,
przytulając się do Wiśniewskiego. – To ja chyba trochę przesadziłam. Przecież
wiem, że martwisz się o mnie i nie za bardzo wiesz jak się zachować. Poza tym,
gdyby sytuacja była odwrotna, ja na pewno postępowałabym tak jak ty.
Blondyn uścisnął siostrę z
wdzięcznością. Po chwili odsunęli się od siebie i zabrali za rozpakowywanie
walizek.
- Przynajmniej Zibi już nie jest
taki dociekliwy – stwierdził siatkarz. – Będziesz mogła się dobrze bawić na
weselu.
Odpowiedziała mu cisza. Chłopak
nieco zaniepokojony odwrócił się w stronę dziewczyny. Jej mina wyrażała więcej
niż jakiekolwiek słowa – ich wspólny przyjaciel w jakiś sposób ją zranił.
- Lilka… - przez jego twarz
przemknął gniew. – Co on ci zrobił?
Wiśniewska popatrzyła na niego z
wahaniem. Stoczyła prawdziwą walkę ze swoimi myślami, zastanawiając się czy
powinna przyznać się do prawdy. Wiedziała, ze nie uda się jej zbyć brata
milczeniem. Łukasz znał ją zbyt dobrze i doskonale zdawał sobie sprawę, że
między nią a atakującym zaszło coś złego. Z drugiej strony, nie chciała, żeby
zawodnik traktował Bartmana wrogo, a tak na pewno się stanie, gdy powie mu o
ich ostatniej wymianie zdań…
No chyba nie myślałyście, że Zibi pozostanie taki sympatyczny na zawsze :P