piątek, 13 grudnia 2013

49. Skarby na półce




Kiedy Lili wróciła do Kędzierzyna po wtorkowych zajęciach, wcale nie udała się do domu. Jej brat umówił się z Szarek, a dziewczyna nie chciała im tym razem przeszkadzać. Zamiast siedzieć przy nich jak przyzwoitka, zielonooka zdecydowała się na spotkanie ze swoim przyjacielem. Zbyszek chętnie zaprosił ją do swojego mieszkania i około czternastej siedziała już na Bartmanowej kanapie, ubrana w dżinsy oraz białą bluzkę. <STRÓJ>
- Kto by pomyślał, że Wiśnia się jednak spiknie z Iloną.
- Ja bym pomyślała! – stwierdziła buntowniczo blondynka. – Wiedziałam, że w końcu im się uda.
- Jesteś tak pozytywnie nastawiona czy robisz za jasnowidza? – parsknął śmiechem.
- Jedno i drugie – wyszczerzyła się.
- No fakt, głupie pytania – pacnął się ręką w czoło. – I jakie to uczucie? Chodzi mi o Wiśnię i Ilonę. To chyba dziwne, gdy twój brat jest z twoją przyjaciółką, prawda?
- Czy ja wiem? – wzruszyła ramionami Wiśniewska. – Zapytaj mnie za miesiąc, bo na razie to oni jeszcze nawet nie są parą. Minął dopiero jeden dzień, więc trudno mi ocenić tą sytuację. Póki co oboje są po prostu szczęśliwi, więc nie mam czym się martwić. A jeśli się kiedyś pokłócą… myślę, że będę mogła im pomóc. Będę znała wersję wydarzeń każdego z nich, więc oceniłabym wszystko obiektywnie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Jest za wcześnie, żeby mówić o takich sprawach.
- I nie zazdrościsz im? – chłopak uważnie na nią popatrzył.
- Czego miałabym im zazdrościć? – szczerze zdziwiła się Lili.
- Tego ich szczęścia – wyjaśnił. – Tego, że mają siebie nawzajem.
Blondynka posłała Bartmanowi wpół ogłupiałe, a wpół spanikowane spojrzenie. Nie podobało się jej to, w jakim kierunku zmierzała ta rozmowa. Drążenie tematów związków niezbyt jej pasowało. A już zwłaszcza ze Zbyszkiem, w którym była zakochana. Musiała natychmiastowo zmienić cel ich dyskusji. Do głowy przyszedł jej nawet jeden pomysł. Nie było to co prawda najlepsze rozwiązanie, bo gdyby brunet połknął haczyk i zaczął mówić na podsunięty mu temat, jego słowa prawdopodobnie zraniłyby zielonooką, choć sportowiec zrobiłby to nieświadomie. Dziewczyna jednak wolała ta opcję niż ryzykować, że zdradzi się ze swoimi uczuciami.
- Nie wiem o co ci chodzi – powiedziała, siląc się na obojętność. – Nigdy przecież nie żaliłam się, że brakuje mi miłości, więc twoje insynuacje są bezpodstawne. Chyba, że myślałeś o sobie. Skoro chcesz porozmawiać o zerwaniu z Roksaną, to możesz wyznać to wprost, a nie bawić się w jakieś podchody.
- Nie, chodziło mi o ciebie – zaprzeczył twardo Zbyszek.
- Cóż, w takim razie niepotrzebnie się martwisz – ucięła Wiśniewska.
- Naprawdę nie…
- Kurwa, Zibi – warknęła blondynka zdenerwowana. – Co ci się dzieje?
Najlepszą obroną jest atak. Podobno. Dziewczyna żywiła szczerą nadzieję, w tym wypadku powiedzenie okaże się prawdą. Przyjaciel wiercił jej dziurę w brzuchu i szczerze mówiąc powoli zaczynało ją to zwyczajnie wkurzać. Wściekły wzrok, który w niego wbiła nie, był ani trochę udawany.
- Chcę tylko, żebyś wiedziała, że możesz mi powiedzieć o wszystkim. Nawet, jeśli wydaje ci się, ze cię wyśmieję albo coś w tym stylu – stwierdził miękko chłopak.
Zielonooka przez chwilę poczuła się bardzo nieswojo, lecz szybko nakazała sobie się opanować.
- Wiem o tym – uśmiechnęła się do niego szczerze.
***
Gdy Bartman szukał w Internecie jakiegoś ciekawego filmu, który mógłby pooglądać razem z blondynką, ona sama zajęła się myszkowaniem po jego pokoju. W zasadzie Lili nie była tutaj od kiedy zawodnik rozstał się z Roksaną. Ta zmiana w jego życiu od razu rzucała się w oczy. Z półek zniknęły nie tylko osobiste rzeczy brunetki, ale też jej wspólne zdjęcia ze Zbyszkiem. Nie, żeby to dziwiło Wiśniewską. Podobno takie rygorystyczne odcięcie się od…
Dziewczyna zmarszczyła brwi. A może nie było żadnego rygorystycznego odcięcia? Na najwyższej półce leżała ramka ułożona fotografią do dołu. Zielonooka niepewnie przygryzła wargę. Jej przyjaciel pewnie specjalnie złożył nóżkę i położył to zdjęcie na płasko, bo nie chciał, żeby je zobaczyła. Tylko, ze ciekawość stoczyła szybki pojedynek z uszanowaniem prywatności bruneta. Przecież to zwykła fotka. Poza tym wiedziała, że chłopak tęskni za swoją ukochaną. Może nie miał ochoty rozmawiać na ten temat i nie obnosił się ze swoim smutkiem, ale to jasne, że brakuje mu Roksany. Blondynka zerknęła przez ramię, aby upewnić się, że Bartman jest wystarczająco zajęty. Później sięgnęła po ramkę ze zdjęciem.
Musiała przyznać, że nie tego się spodziewała. Przypuszczała, że obrazek będzie przedstawiał parę w najlepszych czasach ich miłości. Zamiast tego zobaczyła siebie. Siebie i brunetkę. <ZDJĘCIE>
Wiśniewska doskonale pamiętała wakacyjną imprezę, z której pochodziła ta fotografia. To było w Katowicach, po udanym weekendzie Ligi Światowej. Razem z całą reprezentacją Polski postanowiły uczcić trzy ważne zwycięstwa: nad Kanadą, Finlandią i Brazylią. Mimo, ze Roksana nigdy nie przepadała za tym zdjęciem, bo uważała, ze wygląda na nim jakby miała się zaraz rozpłakać, to jej ukochanemu podobało się ono od samego początku. Nic dziwnego, że postanowił je zatrzymać. Może to nawet najlepsze rozwiązanie jakie mógł wymyślić. Dzięki temu, że obok brunetki stała Lili, a nie on sam, obrazek nie ranił aż tak bardzo.
Dziewczyna odłożyła ramkę na miejsce nieco przygnębiona. W zasadzie nie wiedziała czego innego oczekiwała. Że przyjaciel tak po prostu zapomni o swoim pięcioletnim związku i się w niej zakocha? Co za bzdura.
Wiśniewska podeszła do regału z książkami. Atakujący zawsze dużo czytał. Podczas wielu długich podróży był to jego ulubiony na zabicie nudy. Zaciekawiona przeglądnęła grzbiety dzieł literackich w poszukiwaniu nowych tytułów. Jej uwagę przyciągnął niezbyt gruby tomik z jasnozieloną okładką. Po chwili trzymała go już w rękach ze zdziwieniem wymalowanym twarzy. Przekartkowała książkę, czytając pobieżnie parę zdań i próbując nie wybuchnąć śmiechem.
- Zibi… - odezwała się, aby zwrócić na siebie jego uwagę. – Co to jest?
Bartman oderwał na chwilę wzrok od ekranu laptopa.
- Książka? – stwierdził z zażenowaniem.
- Tyle się domyśliłam. Ale nie wiedziałam, że lubisz poezję. „Zbiór wierszy wybranych Aurelii…” – podała tytuł z rozbawieniem.
Mina bruneta momentalnie się zmieniła. Teraz już nie wyrażała politowania, lecz mieszankę wstydu i strachu.
- Zostaw to! – warknął.
Zielonooka wcale nie miała zamiaru spełniać jego polecenia. Otworzyła tomik na założonej wcześniej stronie i zaczęła nabijać się z przyjaciela.
- Zobaczmy co takiego czytasz sobie przed snem – stanęła jakby miała zadeklamować wiersz. – Spłyń na mnie – przeczytała tytuł. – „Spłyń na mnie! Spłyń w swojej dobroci i uczciwości serca. Spłyń każdego dnia i nocy…”.
Zbyszek odłożył komputer na szafkę i podszedł do dziewczyny, aby odebrać jej tomik. Widząc to, Lili zaczęła się przed nim cofać, wciąż czytając utwór.
- „Spłyń na mnie, bo nie mogę żyć bez ciebie!” – mówiła pomiędzy spazmami śmiechu. – „Spłyń na mnie właśnie teraz, w tej chwili. Spłyń na mnie! Spłyń swoim męstwem i swoją wielkością. Spłyń na mnie, bo potrzebuję twojej niewinności…”. Czekaj, czekaj, niewinności?! Boże, to jest erotyk o jakimś prawiczku!
Przez cały ten czas dwójka przyjaciół ganiała się po mieszkaniu niczym para dzieciaków. W końcu chłopakowi udało się powalić Wiśniewską na kanapę (blondynka i tak była zaskoczona, że stosunkowo długo udawało się jej umykać przed zawodnikiem).
- Oddawaj to! – rozkazał, szarpiąc się z nią.
Po kilku sekundach, w ferworze walki, zielonooka przewróciła się na plecy, a Bartman na nią, przygniatając ją swoim ciałem. Znajdował się blisko niej. Zdecydowanie zbyt blisko. Lili mogła dokładnie przyjrzeć się jego szarym tęczówkom, dostrzegając każdy szczegół ich budowy. Mimo, ze znali się już pięć lat, dopiero dziś zauważyła, że brzegi są nieco ciemniejsze od pozostałej części. Odległość między nimi była na tyle mała, że wystarczyło nieco unieść głowę, by go pocałować.
- Złaź ze mnie – poleciła, mając nadzieję, że brzmi wystarczająco stanowczo i pewnie.
Brunet uśmiechnął się jakby chciał jej zrobić na złość i nigdzie się nie ruszać. Zanim odebrał jej książkę i podźwignął się na ramionach, minęło parę chwili, ale może to tylko subiektywne odczucie Wiśniewskiej. W końcu ten czas, gdy znajdowała się przy Zbyszku, dłużył się jej w nieskończoność. I to wcale nie było miłe. Nie, kiedy musiała ukrywać swoje emocje.
- Skąd to się w ogóle u ciebie wzięło? – zapytała, wskazując na książkę.
- Dostałem od tego idioty, Igły – wyjaśnił. – Krzysiek stwierdził, że na pewno mi się spodoba, a ja wziąłem, nie patrząc nawet co dokładnie jest w środku.
Dziewczyna parsknęła śmiechem.
- Nie mów, że to był nietrafiony prezent.
- Zamknij się – dał jej kuksańca w bok. – Może teraz ponabijamy się z ciebie?

Taki wiersz oczywiście nie istnieje, choć przyznam się, że moją inspiracją był utwór, który rzeczywiście został napisany i zaczyna się od tych samych słów :P No a Zibi... Zibi mi odmówił współpracy i zbuntował się już w momencie, kiedy na imprezie u Sergieja rzucał chamskimi komentarzami w stronę Lili, ale to co jest powyżej jest naszym kompromisem i jest całkowicie przeze mnie zaakceptowane.
Wszystkiego najlepszego, pani Jastrzębska! ♥ Wiesz, że to urodzinowy rozdział z dedykiem dla Ciebie? :3 
Chciałabym też Was wszystkich zachęcić do zajrzenia na bloga mojej koleżanki, TUTAJ.  Ona jest dopiero na początku, ale już widać, że to opowiadanie zasługuje na więcej niż dwa komentarze pod każdym postem... ;-;