piątek, 11 października 2013

40. Kłamstwa



- Inga, może sobie dzisiaj odpuścimy? – zaproponowała nieśmiało blondynka ubrana w dżinsy oraz białą bluzkę z rękawem trzy czwarte. <STRÓJ>
Jej przyjaciółka, która miała na sobie czarne spodnie i ciemnofioletową koszulkę, popatrzyła na nią zdezorientowana. <STRÓJ>
- Co sobie odpuścimy?
- Spotkanie z Lili i chłopakami – wyjaśniła Szarek. – Oni na pewno spieszą się na tą imprezę ze Zbyszkiem, więc…
- O nie! – córka prawników uśmiechnęła się z przekorą. – Wiśnia by nam nie wybaczył, że się z nim nie przywitałaś.
Ilona ciężko westchnęła, zdając sobie sprawę, że nie uda się jej przekonać brązowookiej. Witaszek uważała zapewne, że dziewczyna nie chce porozmawiać ze znajomymi ze względu na swoją nieśmiałość. Tylko, że to wcale tak nie było. W zasadzie młoda matka już przyzwyczaiła się tych spotkań po każdym z meczów. Co prawda, rzadko odzywała się niepytana i bardziej tam starała się nie uciec przed spojrzeniem Łukasza, które cały czas na sobie czuła niż brała udział w dyskusji, ale zaakceptowała to, że się tak często widywali.
Tym razem chodziło jednak o coś innego. Chciała wrócić od razu do domu nie przez wzgląd na środkowego, lecz przez Bartmana. To bruneta chciała uniknąć. Szczerze mówiąc, wolałaby, żeby Wiśniewski zajął ją rozmową, byleby tylko nie dopuścić do jakiegokolwiek kontaktu między nią a Zbyszkiem.
Niebieskooka bała się, że chłopak zapyta ja o czwartkową sytuację. Szarek nie miała pojęcia czy siatkarz usłyszał tylko część dotyczącą jej i Łukasza, czy tą o nim samym, czy każdą z nich. Nawet nie potrafiła rozstrzygnąć która z opcji byłaby najlepsza, bo wszystkie napawały ją przerażeniem. Nie wyobrażała sobie co by się działo, gdyby brunet wiedział o jej uczuciu do Wiśni. Podzieliłby się tą informacją ze swoim kolegą czy zachował dla siebie?… A jeśli usłyszał, że Lili jest w nim zakochana? Na pewno zapyta się jej czy to prawda. Młoda matka nie chciała zdradzać swojej koleżanki. Czułaby się tym bardziej niezręcznie, że nigdy nie miała z atakującym dobrego kontaktu. Mówili sobie „cześć” i na tym się kończyły ich wzajemne stosunki.
Lili ubrana w dżinsy oraz prostą białą bluzkę, uśmiechnęła się do dziewczyn. <STRÓJ>
- Siemka! – przywitała się. – Ej, co powiedzie na to, żebyśmy sobie zrobiły domówkę za tydzień?
- Dobry pomysł! – ucieszyła się brązowooka.
- Co jest dobrym pomysłem? – spytał Wiśniewski, który nagle pojawił się przy blondynkach.
- Urządzimy sobie imprezę za tydzień – wyjaśniła mu siostra.
- Może Ilona znowu zatańczy na stole – córka prawników zrobiła zamyśloną minę.
- Co? – Wiśniewski wyglądał na zszokowanego, zaciekawionego i rozbawionego jednocześnie. Młoda matka poczerwieniała na twarzy: częściowo ze wstydu, a częściowo ze złości.
- Wcale nie! – warknęła wściekle. – Kretynka!
- Jakoś sobie tego nie wyobrażam – przyznał sportowiec.
- I dobrze, bo Inga kłamie – burknęła Szarek, taksując przyjaciółkę morderczym spojrzeniem.
- Nie wiem czego się wstydzisz – wzruszyła ramionami brązowooka. – Nie takie rzeczy się robiło po alkoholu.
- Słucham?! – sapnęła z niedowierzaniem Ilona.
- No a nie? Nie pamiętasz jak chciałaś skakać z balkonu, bo myślałaś, że umiesz latać? Albo jak biegałaś po podwórku, przekonana, że…
Dziewczyna popatrzyła na każdą osobę po kolei. Na Lili, która była zdezorientowana całą tą sceną. Na Ingę, która najwyraźniej dobrze się bawiła, choć blondynka nie miała pojęcia dlaczego przyjaciółka wygaduje te wszystkie bzdury. W końcu skrzyżowała swój wzrok z Łukaszem. Jak ona musiała się prezentować w jego oczach? Do tej pory pewnie uważał ją za cichą i spokojną dziewczynę, a teraz? Mimo wszystko, wolałaby, żeby miał o niej dobre zdanie.
- Możesz przestać?! To naprawdę nie jest śmieszne – przerwała jej. – Albo wiesz co? Opowiadaj im dalej bzdury, ale ja nie będę tego słuchać. Wrócę do domu autobusem. Na razie.
Szarek odwróciła się i ruszyła w stronę wyjścia, czując jak złość zalewa ją falą gorącego upokorzenia. Nigdy nie lubiła być w centrum uwagi, a córka prawników wysunęła ją na pierwszy plan w najgorszy z możliwych sposobów.
- Ilona – usłyszała za sobą wołanie, które zatrzymało ją w miejscu.
Po chwili blondyn stanął obok niej.
- Jesteś na mnie zła? – zapytał niepewnie.
- Co? – rzuciła zdezorientowana. – Oczywiście, że nie. Nie na ciebie.
- Posłuchaj, jeśli chodzi o to, co mówiła Inga… - zaczął chłopak, lecz niebieskooka weszła mu w słowo.
- To nieprawda – powiedziała twardo. – Ona…
- …kłamała – dokończył za nią. – Wiem.
Młodą matkę ogarnęła nagle wielka ulga. Co prawda, w życiu by się do tego nie przyznała, ale cieszyła się, że Wiśniewski nie uwierzył w opowieści jej przyjaciółki.
- Przepraszam – odezwała się, a środkowy popatrzył na nią zaskoczony. – Za tą całą scenę – wyjaśniła. – Nie…
- Przestań! – przerwał jej. – To nie ty powinnaś przepraszać.
- I tak mi głupio.
- Niepotrzebnie – stwierdził z naciskiem. – Naprawdę chcesz wracać autobusem?
- Tak – kiwnęła głową.
- Ok, w takim razie cię odwiozę – zdecydował. – Możemy pominąć tą część, w której protestujesz i mówisz, że nie muszę tego robić? – spytał, uprzedzając fakty. – I tak oboje wiemy, że postawię na swoim.
Dziewczyna popatrzyła na niego rozbawiona i skrępowana jednocześnie. Łukasz doskonale przewidział jej reakcję, co wywołało uśmiech na jej twarzy, choć niepewność także. Do tej pory nigdy nie zostawała z nim sama na tak długi czas. Bała się niezręcznej ciszy, która mogłaby między mini zapaść. A z drugiej strony, chciała z nim jeszcze trochę pobyć.
- Rozumiem, że nie dajesz mi wyboru.
- Zawsze jest jakiś wybór – powiedział. – Mogłabyś na przykład mnie zignorować i odejść, ale to byłoby bardzo niegrzeczne.
Szarek parsknęła śmiechem.
- No dobrze – zgodziła się.
- Tylko musisz poczekać aż się przebiorę – zastrzegł.
Młoda matka ciężko westchnęła.
- Skoro tak mówisz.
***
Kiedy Ilona siedziała na ławeczce przed gabinetem Pawła Brandta w oczekiwaniu na Wiśniewskiego, przysiadł się do niej siatkarz, którego nie miała najmniejszej ochoty widzieć. Krew w jej żyłach przestała płynąć, zamieniając się w lód, mimo, że serce biło jej jak szalone. Sparaliżowana, odważyła się rzucić mu tylko jedno krótkie spojrzenie. To jednak wystarczyło, aby zauważyła szare tęczówki wpatrujące się w nią z niezwykłą intensywnością. Jego wzrok ciążył niczym ogromna, ołowiana kula.
- To prawda? – zapytał Zbyszek, od razu przechodząc do sedna.
Blondynka zastygła w bezruchu, a wszystkie jej mięśnie się napięły. Gdyby tylko potrafiła się ruszyć, pewnie uciekłaby jak najdalej od niego.
- Ilona! – głos chłopaka stał się bardziej natarczywy. – Ilona, popatrz na mnie. Ja muszę to wiedzieć. To prawda, że Lili mnie kocha?
Niebieskooka podniosła głowę, zamierzając zaprzeczyć, lecz z jej gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Była po prostu zbyt zestresowana, by zrobić cokolwiek. Mogła jedynie się na niego gapić. Problem w tym, że Bartman doskonale zinterpretował jej zachowanie.
- To prawda – stwierdził z niedowierzaniem. – Ona mnie kocha.
Dziewczyna poczuła się tak jakby to jej uczucia zostały zdemaskowane. Miała wrażenie, że bezczelnie wypaplała największy sekret swojej koleżanki. Jak zdrajczyni. Fałszywa, dwulicowa zdrajczyni.
- A ty? – zadała pytanie, choć w zasadzie nie wiedziała po co. Słowa jednak same wypłynęły z jej ust, zupełnie jakby bez żadnej kontroli.
Atakujący wyglądał na zaskoczonego, ale podobnie jak sam chwilę wcześniej wyczytał odpowiedź z twarzy młodej matki, tak samo ona teraz dokładnie rozszyfrowała emocje malujące się w minie bruneta. 

 Wyczuwam hejty, aczkolwiek może znowu mnie zaskoczycie. Zawsze mnie dziwią Wasze interpretacje, ale lubię, że macie takie odmienne zdanie :D